Życie, od którego nie potrzebuję wakacji …

Miesiące wakacyjne, upalne dni, wyjazdy i luźniejszy okres dawno za nami.  Zaczęła się jesień, dzieci wrócili do szkół. My ludzie aktywni zawodowo dawno już na wysokich obrotach. To jest dobry moment bym  mogła Wam przedstawić mój plan działania cały rok, który sprawia, że nie czekam do wakacji. Cały rok dbam by czuć się osobą wolną, niezależną od ludzi czy zbyt wielu spraw, które zabierają mi czas i odciągają od moich celów.

Zagłębiając się w nastawienie ludzi do odpoczynku, wakacji, urlopów zainicjowałam wiele rozmów dotyczących decyzji o podjęciu zmiany trybu na wolniejszy. Wolniejszy pod kątem nie tylko bez biegu za milionami codziennych spraw. Ale też z głową wolną od zobowiązań, schematów i pozwalający wyłączyć nam się z pewnych spraw. Odpowiedzi, które dotarły do mnie są szokujące. Niestety większość ludzi, zapomniała o istnieniu  wakacji  wraz z odebraniem dyplomu na uczelni.

Wiele kobiet, mówi wprost nie stać mnie na wakacje, nie potrafię się przełączyć, zabieram, ze sobą telefon, laptop czyli moja pracę. W praktyce to wygląda, tak że maksymalnie dwutygodniowy urlop co roku w sezonie z całą rodziną. Albo najgorsze z możliwych rozwiązanie kilkutygodniowy urlop w bardzo atrakcyjnych zakątkach świata raz na kilka lat. Takie nastawienie wpływa również na decyzje o macierzyństwie czy będzie to pierwsze czy kolejne dziecko, to mówimy teraz nie umiem wyłączyć się. Jedna z kobiet podzieliła się ze mną doświadczeniami oderwania się od zajęć tylko fizycznie na kilka dni by pójść do szpitala – urodzić dziecko. Dziecko wróciło do domu, mama do pracy. Mówiąc nie mam czasu na zmianę trybu życia.

Sama kiedy pracowałam na etacie byłam związana 26 dniami urlopowymi i przychylnością szefostwa, co do terminów urlopowych. Uciekałam na minimum 10 dni dwa razy w roku wiosną
i jesienią. Pamiętam nawet dobrze, mój ostatni wniosek o urlop, na początku roku, do ostatnich dni nie wiedziałam jaka będzie decyzja przełożonych. Żyłam cały czas  przygotowaniami, organizacją, a czas mijał między jednym a drugim wyjazdem. Wracałam, z głową pełną przemyśleń, wrażeń, obserwacji. Próbując przekuć je na pozytywne zmiany i odzyskać więcej wolności.

Kiedy zdecydowałam się centrum mojego życia przenieść, w tak bardzo atrakcyjne turystycznie miejsce – stworzone bardziej do wakacji niż do życia, byłam na etapie początków macierzyństwa. Miałam mnóstwo myśli w głowie, mijałam wszędzie ludzi podczas ich  krótkich wakacji od swoich żyć. Wszyscy mi powtarzali ale masz super masz cały czas wakacje, morze, plaża,  można tu się opalać i pięknie żyć. A mnie się to wydawało nie poważne. Wolałam się skupić na sobie niż na otoczeniu.  Kiedy obierasz na swój dom Twój wymarzony słoneczny kierunek wakacyjny. Dostajesz także, wolność i brak ograniczeń. To nie ma wyjścia trzeba to życie i ten czas tak sobie poukładać by było wartościowym czasem w słonecznym tle. A nie, pozwolić żebym ja się zgubiła i zniknęła w tym tle, pomiędzy palmami. To ja i moje cele muszą być wyraźne.

Bo wolność to odpowiedzialność za własne życie.

Moja wolność to wybranie osobistej opieki dla własnych dzieci, przez pierwsze kilka lat. Bliższe mi zdecydowanie nastawienie do macierzyństwa jako odkrywczej podróży życiowej, poznaniu siebie, budowaniu relacji niż do pracy czy obowiązku.
Moja wolność to wybieranie moich celów, uwierzenie w siebie, spełnienie własnych marzeń.
Moja wolność to zrezygnowanie z ograniczeń, miejsc, przestrzeni, z których kiedyś moja głowa nie widziała wyjść.
Moja wolność to skupienie uwagi na upływający czas i wykorzystanie czasu na budowanie relacji wyłącznie opartych o miłość i szacunek.
Moja wolność to postawienie najpierw na sprawy trudniejsze, obowiązkowe czy zwyczajnie nie przyjemne.
Moja wolność to podzielenie tych trudniejszych działań naprzemiennie z przyjemnymi wydarzeniami, z odpoczynkiem, rozrywką, spontanicznością.

Oczywiście mogłabym napisać pięknie, że cierpliwość i uważność na dzieci obudziłam w  sobie wsłuchując się w szum morza. Ze spacerując piękną plażą, o zachodzie słońca pomysły na zmianę życia same się tworzą. Spacerując promenadą usypiając dzieci można przeczytać dziesiątki książek, motywacyjnych, poradników, wysłuchać wiele podcastów. A w nich znaleźć setki rozwiązań jak poprawić swoje życie. Z obserwacji palm, które rosną samotnie, nie mając żadnego oparcia wokół czy towarzystwa innych palm – nauczyłam się  rosnąć ponad otoczenie jak one  i cieszyć się pełnym dostępem do słońca i własnego życia.  Dodatkowo pakując walizki, wyjeżdżając na piękne wybrzeże śródziemnomorskie ponad 3 tysiące kilometrów, leci się bez nadbagażu przykrych doświadczeń, a wszystkie sprawy można zostawić.   Moje ograniczenia, schematy, same znikły albo umarły śmiercią naturalną. Na półwyspie iberyjskim czas płynie wolniej, kilkugodzinna sjesta, mam wiele czasu dla siebie, czy na nowe przyjaźnie. I zawsze mam gości, chętnych na wakacje. Zachody słońca nad morzem zapewniają, odpowiednią dawkę romantyzmu i miłości mojemu małżeństwu. Właściwie to 320 dni słonecznych to porostu czysta witamina D3 a więc  gwarancja słońca i szczęścia życiowego, nic więcej nie trzeba. Życie samo się idealnie układa czy mam wieczne wakacje.

Czas na Szczęście Czas na wakacje

Czas na Szczęście Czas na wakacje

Pięknie to brzmi, działa na naszą wyobraźnią,  ale to niestety nieprawda. Miejsce, otoczenie, piękne krajobrazy czy sam wyjazd nic nie zmienia. A na pewno nie jest źródłem mojego szczęścia. Źródło mojego szczęścia nie jest związane z czasem czy miejscem. Moje szczęście zbudowałam na mojej sile wewnętrznej, którą wydobywam z siebie z mojego serca, myśli, ze spełnionych  marzeń czy osiągniętych celów. Moje szczęście daje mi poczucie życiowej lekkości, wolności. Te zaś tworzą moje życie swobodne, a mój stan ducha  ma poczucie wiecznych wakacji. Jestem też świadoma, że w parze z wolnością, przychodzi odpowiedzialność. Dlatego odpowiedzialnie organizuję sobie i mojej rodzinie plan działania, który realizujemy we właściwym czasie. Dzięki temu pozwalam  sobie regularnie na czas na wytchnienie, na wyłączenie się. Nie żałuję sobie wolnego czasu, odpoczynku, czasu na rozmowy, czasu na przyjemności, czasu na szczęście.

Staram się tak organizować  mój czas by nie wybierać pomiędzy osobistymi wyzwaniami, a zabawą po szkole z dziećmi, czy randką z mężem.

Moje dzieci są jeszcze małe, mimo kilku godzin dziennie w placówkach, uwielbiają być blisko z rodzicami i zasypiać ze mną. Dlatego kiedy dzieci są poza domem buduję swój świat. Oddaję się moim wyzwaniom, wymagającym pracy kilkugodzinnej przy komputerze i ciszy czy wyjazdów. Czasem z mężem organizujemy sobie wspólne wyjścia czy rozmowy bez dzieci. A po południu staramy się razem rodzinnie spędzać czas zaczynając od wspólnego obiadu, poprzez codzienne czynności domowe, wyjścia z dziećmi nad morze czy plac zabaw.  Wieczorami  przygotowujemy się do spania, czytamy książki, albo dzieci opowiadają mi wymyślone historie. Kiedy zasną, biorę do ręki czytnik, by uzupełniać moją wiedzę i się rozwijać. Nie jestem zwolenniczką późnego chodzenia spać, ani rannego wstawania, moje dzieci też od początku lubiły się wysypiać. Śpię 8 godzin . W weekendy zazwyczaj spędzamy poza domem korzystając z pięknej pogody połączonej z pięknymi krajobrazami. W soboty zazwyczaj też chłopcy mają czas na sport, ja mam czas dla siebie na pracę czy spotkania. To wszystko sprawia, że moje życie mnie nie męczy, nie spieszę się po dzieci do szkoły, i nikt mi nie wydaje poleceń.  Nie spędzam  większej części życia poza moim życiem, moimi celami czy rodziną.  Przepiękne wakacyjne tło mojego życia idealnie oddaje obraz mojego życia, wynagradza mi moją pracę, porażki, trudne wybory, decyzje. Ale to ja uczyniłam moje życie takie, a nie miejsce, gdzie je realizuje.

Czas wolny przepłacamy

Czas wolny przepłacamy

Wierzę , że każdy, Ty też, możesz sobie pozwolić na życie swobodne, stworzyć swoje idealne życie od którego nie potrzebujesz wakacji. Niezależnie gdzie mieszkasz. Nie patrz na innych, że się spieszą to ich życia, cele, wybory. Nie przejmuj się, że projekty mają terminy, zadania są na wczoraj, wracasz do domu i właściwie już wieczór, a tym bardziej jesteś zmęczona więc zasypiasz. Dzieci w pośpiechu rano zostawiasz w przedszkolu, odbierasz po minimum 10 godzinach pobytu  w placówce, w pospiechu gotujesz obiad, i tak dzień dnia. Zgadzasz się na takie  życie, nadgodziny obowiązki za kilkaset złotych więcej. Sprzedajesz swój czas wolny, swoje życie. Nie masz czasu na odpoczynek, nie masz czasu na zabawę z dziećmi, rozmowę z partnerem. Powtarzasz za innymi, że nie mam czasu .Odnajdź  w sobie siłę by odważyć zdjąć, że swoich barków niepotrzebne obciążenie sprawami, które zabierają przestrzeń na spokój, wolność radość życia. Być może dają Tobie inne złudne wartości ale czy ważniejsze niż Twój czas. Masz prawo zatrzymać się  i żyć dla siebie swoimi celami i wyborami. Wybierz dla siebie swoją drogę do szczęścia, dzięki Twojej wewnętrznej sile. Być może potrzebujesz zregenerować Twój stan ducha potrzebujesz wytchnienia.

Pozwól sobie na wakacje, urlop, mimo, że sezon urlopowy się skończył. Jesień, październik ma swoją piękną stronę.  Może u Ciebie jest piękna złota jesień? Wykorzystaj czas na grzybobranie, spacery rodzinne po lesie, a może samotne wędrówki po górach, skłaniające do podjęcia odpowiednich wyborów czy przemyśleń. Czy długie jesienne wieczory we dwoje, które można spędzić z kubkiem gorącej herbaty i zająć się pasjonującą rozmową. Niech te wybory, przemyślenia, rozmowy przyniosą owocne zmiany w  życiu.

Życzę Ci spełnionego życia od którego nie potrzebujesz wakacji,

Anna

  • Drugi cytat zapadł mi w pamięć. 🙂 To bardzo prawdziwe.