PRZEPIS NA MIŁOŚĆ ALBO NA MARMOLADĘ Z MALIN

Moja babcia często powtarzała mi: Nigdy nie mów mężczyźnie wszystkiego, dziecko – on i tak tego nie doceni, a będzie chciał więcej i więcej – i to ty będziesz zawsze tą złą. Gdy dasz mu wszystko, co ci zostanie? Musisz mieć swój kawałek siebie, jakiś mały sekret, choćby dotyczył tylko tego, jaką marmoladę lubisz najbardziej. Bo kiedy będzie naprawdę źle, będziesz mogła schować się z tą marmoladą i w jej smaku odnaleźć lekarstwo na twoje łzy. „

Czas na Szczęście

Ile razy widzę ten cytat (albo jego skróconą wersję „facetowi całej dupy się nie pokazuje”) publikowany w Internecie, dodatkowo na kobiecych blogach, bo wyłącznie przez same kobiety  to się zastanawiam  jaki to ma sens powielanie tego przykładu? Kobiety mają być dumne, że potrafią mieć lekarstwo na łzy albo mieć drobny sekret przed swoim partnerem?

I w najgorszym momencie pozostaje im się schować z marmoladą albo wybiec z domu (np. na siłownię, fryzjera czy do klubu) to tyle co mogą zrobić ?

W czasach gdzie mamy równouprawnienie, mężczyzna nie jest naszym opiekunem.  W dniu ślubu w jego rękach nie składamy naszego losu w ofierze poświęcenia. Mamy społeczne przyzwolenie na życie jako singiel  czy rozwód i te same prawa i przywileje co mężczyźni.

Jako ludzie XXI wieku bez kategoryzowania na płeć, jesteśmy samowystarczalni w wielu sferach życia. Jednak nadal potrzebujemy drugiego człowieka do zaspokojenia naszych potrzeb emocjonalnych. Główne  z nich to miłość i bliskość – nie tylko ta fizyczna a przede wszystkim ta, która zaspokaja nasze szersze potrzeby emocjonalne rozumiane jako troska, zaufanie, zrozumienie, akceptacja, szacunek, docenienie, poświęcenie, podziw, uznanie, aprobata, zapewnienie, zachęta.

Ta relacja między kobietą a mężczyzną, ma być skupiona wyłącznie na zaspokajaniu wzajemnym swoich potrzeb emocjonalnych. Zapotrzebowanie na nie jest różne zależne od charakterów,          i osobowości. Tu nie ma reguły, dlatego jest tak ważna własna obserwacja i poznanie zachowań, i reakcji.

Dlatego ubieranie w cytat doświadczeń małżeństwa babci,  utożsamianie siebie z tą babcią, bez namysłu pójście za jej radą. Powielanie losu babci, bez zastanowienia się, bez próby zmiany sytuacji, bez wyciągnięcia wniosków prowadzi do błędnego koła. Ten cytat w swojej treści mówi dużo także o samej babci, osobie z poczuciem winy (i to Ty będziesz zawsze tą złą ) oraz pogodzonej ze swoim losem, a nawet gotowa na najgorsze sytuacje. Ale nie o babci, chcę pisać o małżeństwach-relacjach otwartych na siebie, bez analizowania zysków i strat, bez poczucia poświęcenia i grania.

Małżeństwo to relacja nie nastawiona na efekt-zysk to relacja nastawiona na bycie w relacji poprzez rozmowę, wspólne przeżywanie doświadczeń, spędzanie wspólne czasu.

Małżeństwo to nie układ a relacja, gdzie nie zakładamy zysku tak jak w biznesie czy nie przewidujemy rozwiązania kontraktu tak jak w innych kontaktach z ludźmi na gruncie zawodowym. Dlatego też analizowanie i trzymanie ręki na pulsie, obawa przed poświęceniem to pilnowanie ile damy z siebie w określonym momencie  nie pasuje do dojrzałej szczerej relacji małżeńskiej.

Tutaj też ma miejsce dawanie i branie ale nie powinno mieć miejsce rozliczanie się, nie jesteśmy w stanie zliczyć naszych emocji, nie podejmujemy naszych działań by zaspokoić potrzeby partnera. Te potrzeby realizują się mimowolnie, kiedy dzielimy się bezinteresownie miłością.

Dlatego trudno tutaj poczynić jakiekolwiek  rozrachunki, jakich narzędzi użyć matematycznych a może szukać Google  Store odpowiedniej aplikacji…

Jest jedno narzędzie znane od dawna, rozmowa zawsze można a nawet trzeba rozmawiać powiedzieć czego nam brakuje, jakich słów, gestów, czynów, reakcji, ale powinniśmy być gotowe na usłyszenie również jakie reakcje są oczekiwane, a jakie nie …  Rozmowa musi być szczera, płynąca z wnętrza i przebiegać w miły naturalny sposób tak aby oboje partnerzy mogli się otworzyć i poznawać się wzajemnie.

Rozmowa nie zakłada rozliczania, nie jest też oceną żadnego z partnerów jako „zyskowny” czy jest dobry czy zły.

Rozmowa jest jedyną furtką dla partnerów dając im za każdym razem poczucie spełnienia, błogości i komfortu psychicznego, a to jedyna droga do rozwoju związku. A w szczególności droga do poznania siebie i samorealizacji.  Świadomi siebie partnerzy, będą dbać nawzajem, by każde z nich miało czas na swoją prace, pasje, czas dla siebie.

Będą dla siebie inspiracją i wsparciem.  Związek to wolność a nie poświęcenie

To tylko brak nici porozumienia, czasu i chęci na dialog  oraz szufladkowanie wg płci (bywa, że mężczyźni bardziej doceniają niż nam się wydaje), bez wymiany myśli tworzy  w małżeństwie tzw. samotność w związku. Rodzi osobiste poczucie winy, obniżenie własnej wartości, szereg niezaspokojonych potrzeb emocjonalnych. Nie szukanie radości życia, a szukanie sposobów na otarcie łez i zamykanie się w sobie ze swoimi sekretami.

Te osobiste nasze sposoby na otarcie łez i te mniej lub bardziej wyszukane sekrety przemieńmy w sposoby na zaspokojenie naszych potrzeb emocjonalnych, a nasze sekrety na poczucie bliskości i zaufania.

Smakiem marmolady z malin można się wspólnie rozkoszować  a w przyszłości razem  przyrządzać konfiturę na długą zimę

Marmolada z malin ta na otarcie łez to przeróżne rzeczy najczęściej zakupy czy osobne wychodzenie do klubu, wyjścia w gronie znajomych  czy samotne podróżowanie ….  Kobiety przeznaczają więcej czasu, siebie na tzw. pocieszacze niż spędzając ten czas z partnerem dbając o relacje począwszy od zbierania malin, po ich mycie, obróbkę termiczną, pakowanie w słoiczki, wekowanie.  Tym przyrządzaniem wspólnie marmolady, mogą być również wspólne wyjścia na miasto, zapisanie się razem na kurs tańca, organizacja wspólnych podróży  czy w szczególności łączenie razem życia zawodowego.  Polecam tutaj wpis Ewy Chodakowskiej jeden z ostatnich o jej mężu.

Naturalnie tak jak przy zbieraniu malin można podrapać się, tak praca nad związkiem może czasem przysporzyć nam trudów. Trzeba zorganizować czas na rozmowę, jeśli mamy dzieci to już wymaga koniecznie zaplanowania, ale naprawdę warto poświęcać czas i powierzać sobie małe tajemnice.  U nas zawsze tyle zaskoczenia kiedy po mimice, oczach, gestach wiem co mamy na myśli. Czy to telepatia? nie to kwestia naszych częstych i otwartych rozmów.

Z pewnością gdyby nie mój mąż nie byłoby tego miejsca, dziękuję Kochanie.

 

 

  • Bebe Talent

    Myślę, że nad związkiem, tak jak nad wszystkim, trzeba po prostu pracować. Nic samo nie przychodzi. Rozmawiać, zamiast czytać w myślach, dzielić się pasjami (choć zachowując też coś dla siebie). W sumie… ta braca jest calkiem przyjemna 😊

    • Dokładnie, że tak ta praca przynosząca ogromną satysfakcję i bliskość. Jasne, nie musimy robić wszystkiego razem, i mieć różne pasje. Ale pomagać sobie organizować czas na nie i wspierać się w nich 😉

  • Kocham ten post!

  • Wszystko prawda: i z malinami, i ze związkiem! Do tego długie (przy)gotowanie scala i małżeństwo i marmoladę!